Tekst piosenki: Stefan Friedmann - Dziadek Prokop
Dziadek Prokop robi podkop
Chce się dostać do Afryki
Stracha ma, lecz się pcha
Choć tam kraj okropnie dziki
W kinie Oko widział film
O żyrafach na sawannie
Widział zebry, krokodyle
Chciałby mieć takiego w wannie
Dziadek Prokop robi podkop
Łamie mu się trzeci szpadel
Pije mleko, pot ociera
Do Afryki się przedziera
Utwór ten poświęcam wszystkim bezimiennym bohaterom, budowniczym warszawskiego metra
Bo tam stepy, bo tam lato
Owoc świeży wisi, leży
W samych gaciach można skakać
Tam jest życie jak należy
Kopie i wyrzuca ziemię
Pluje i zagryza zęby
Musi stąd wyjechać, bo
Nie wyżyje ze swej renty
Dziadek Prokop robi podkop
Łamie mu się trzeci szpadel
Pije mleko, pot ociera
Do Afryki się przedziera
Przypominam, że utwór poświęcony jest wszystkim bezimiennym bohaterom, budowniczym warszawskiego metra
I gdy już miał otwór duży
I chciał włazić w głąb tunelu
Nagle wyszedł czarny Murzyn
I powiedział: "Przyjacielu
Wykopałem aż tu dziurę
Oto jestem w waszym kraju
U nas asfalt, komputery
A tu goło jest jak w raju"
Płakał dziadek, śmiał się Murzyn
I serdecznie się ściskali
Potem czegoś się napili
I do Omska pojechali
Raz, jeszczo raz, jeszczo mnogo, mnogo raz
Przypominam państwu, że była to piosenka, którą poświęciłem bezimiennym bohaterom, budowniczym warszawskiego metra
Raz, raz, raz, hop, hop, raz, hop, hop, raz, hu, raz, jeszczo raz, jeszczo, hu, raz, raz, hop, jeszczo raz, raz, hop, hop, hu...
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu