Tekst piosenki: Hanka Ordonówna - Szarlatanka
Wytarta płyta gramofonowa
Cygański romans, kabackie słowa
Ach, szaraban moj, amierykanka
Ja nie artystka, ja szarlatanka
W podrzędnym szynku grzmiało do ranka
Ja nie artystka, ja szarlatanka
Och
Musiała mnie chyba opętać
ta melodia łkająca obleśnie
że nie mogłam, nie mogłam spamiętać
i zapomnieć nie mogłam tej pieśni
gdyśmy wyszli z tej knajpy podmiejskiej
gdzie patefon do pijanych się modlił
wspomnieniami do pieśni złodziejskiej
po fałszywej wracałam melodii
Ach, szaraban moj, amierykanka
Ja nie artystka, ja szarlatanka
Powiedziałam, a wiesz mimo wszystko
Coś w tem jest, prawdę śpiewa Cyganka
Bo sam przyznasz, że jestem artystką
Ale kocham cię, jak szarlatanka
Nawet w twoich ramionach, mój miły
Już od dzisiaj nie znajdę radości
Już mnie będą bawiły, kusiły
Szarabańskie, cygańskie piękności
Ach, szaraban moj, amierykanka
Ja nie artystka, ja szarlatanka
Tam była w szynku dziwka krzykliwa
Ach, spójrz w jej oczy, jaka szczęśliwa
Że się przyznaje, że szarlatanka
Ach, szaraban moj, amierykanka
Pojedziemy w cudowne podróże
Będą kwiaty, i miłość, i pieśni
Ja się nagle zasępię, zachmurzę
I zapatrzę się w przeszłość boleśnie
Ty mnie o nic nie pytaj mój miły
Samą zostaw mnie, nie chcę miłości
nie chcę nic, byle tylko wrócimy
dzikie dźwięki karczemnej wolności
Ach, szaraban moj, amierykanka
Ja nie artystka, ja szarlatanka
Ach, szaraban moj, amierykanka
Ja nie artystka, ja szarlatanka
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu