tekstowo.pl
1 680 795 tekstów w serwisie, 17 361 poszukiwanych i 669 oczekujących
wyszukiwanie zaawansowane >
Przeglądaj wykonawców na literę
Łona - Świat jest pełen filozofów (feat. Smarki Smark)
Odsłon: 6586
Przejdź na stronę wykonawcy >
Edytuj tekst Tekst dodał(a): malibu2
Edytuj tłumaczenie Tłumaczenie dodał(a): Garrry
Edytuj teledysk Teledysk dodał(a): jakub253
Poleć:

Tłumaczenie:

Pokaż tłumaczenie
[Łona]
Check this out, it’s a beautiful evening, winter in the city
Where it is so easy to encounter a pilgrim
It’s time for us, as the brightness is in your actions
And we played a concert and finally set off for the city centre
You can see the monastery in the distance
We are yet more inclined towards some catering business
As hunger drives us on an empty stomach
We as white as a sheet, as we you can’t see the grub
Even objectively looking
We ask people if it’s known for them where you can eat something
Or at least which way to go
First native wants to help has the ambition
Yet it’s no use, as per mills thwart his diction
The rest know some place I think
As everybody says go straight ahead and turn right
We go there and, so to say to hell
As “fuck me” is difficult , when what I can see overwhelms me
And I believe it all hardly stands
One next to the other, some seven stalls bistro type
Homogeneity bordering on absurd
Potato chips, hamburger, casserole, hot-dog
Speaking of chips, do you deride them? Don’t deride, kneel down
Here a chip is a real weapon in the bloody war for the client
Soldiers of which dumping promised precipice
As chips go here for less more than one zloty
Even a little more he bashed, one shall send them more by post
Yet wait a minute, one of the stalls seems to be a dissident
I wipe my eyes with astonishment
Yet it’s true I can see the writing which says – no potato chips
I ask why there are no chips, what’s that trick?
The chick looks at me like a philosopher at his student
And answers with equally philosophical sentence
You can’t have everything mister

[Smarki]
It was a beautiful evening though I can’t remember the occasion
And to tell you the truth I remember hardly anything and I look for that beauty in my mind
I know that a troupe of homies was with me
In a club where the girls want to have Kruk rings
The DJ plays from the iPod, as it’s DJ I Eat the Drugs
And the clients flex their muscles when "kanikuły" are played
I can hear we don’t have to be here for there are other clubs
So we went, stopping at the intersection of streets
Here we stood drunk, asking themselves, that we where were supposed to go to.
They stood drunk, scrutinizing , there was a problem with directions
And all in all I wanted to help them figure out the puzzle
Yet I had so many thoughts in my head as there are tube lines in Warsaw
So I didn’t give a shit for the faction whether to go left or right
As I had one in my mind which way to the toilet
My ladies excuse me for saying in straight out
It’s not polite, I simply had to leak
I spotted a place for that stop
I think to myself, oh backyard old school is coming
In this connection I came off the pack of my homies
And I immediately stuck in behind that kiosk at the corner
And then a police car arrived
Its gyrophare dazzled my eyes
Am I a retarded dipshit?
Why do I stand here? In the club there was a beautiful WC
Then I thought to myself that I’d divert their attention
If I reached for my phone and did a few tricks with it
I can hear – come on here, what do play here?
I’m calling my girlfriend dazzling him with my phone
My friends act too loud, you know what birds are like
And either he didn’t know or my text didn’t captivate him
He didn’t ask me anymore, he just took my plastic
He got in the car, and those thoughts hunted me
Fifty will say goodbye to the wallet and it shall be welcomed by the Inland revenue
Something told me that I wouldn’t booze in that episode
And so was I standing, full of stress
As as a result of that hullabaloo I haven’t even started the business
They had nothing to do but track my at night
And give my description over their walkie-talkie
Seriously, they listened out for those Smurf hits
For much more than half an hour while I was dying on the pavement
I was like give me the ticket or I’ll burst like a balloon any time
He left at last and told me giving me back the document that everything was OK, the law is harsh but it is the law
I was like wow, bravo, good night officer

[x4]
I’m passing them, I’m an eye witness
If not Hagel in the lift then Plato in the off-licence
Kant drives me in his cab, Nietzsche lives in each block of flats
The world is full of philosophers

 

Poznaj historię zmian tego tłumaczenia

Tekst piosenki:


[Łona]
SprawdŹ, to jest piękny wieczór, zima w mieście
Gdzie tak łatwo jest się natknąć na pielgrzyma
Czy na nas, bo w czynach jasność
A my zagraliśmy koncert i ruszamy wreszcie na śródmieście
W oddali widać klasztor
Skłoni jesteśmy jednak bardziej ku jakiejś gastronomi
Bo głód nas pędzi na czczo
My bladzi jak płótna, bo nie widać żarcia
Nawet obiektywnie patrząc
Pytamy ludzi, czy jest wiadome im gdzie można coś zjeść
Albo chociaż w którą stronę iść
Pierwszy tubylec chce pomóc ma ambicje
Lecz nic z tego, bo promile mu niweczą dykcję
Reszta chyba jakieś miejsce zna
Bo, wszyscy mówią idźcie prosto i skręcie w prawo
Idziemy tam i, że się tak wyrażę do diaska
Bo o ja pierdolę trudno, kiedy to co widzę mnie przerasta
I wierzę z trudem to wszystko stoi
Jedna koło drugiej, jakieś siedem budek typu bistro
Granicząca z absurdem jednorodność
Frytki, hamburger, zapiekanka, hot-dog
A propo frytek, kpisz z nich? nie kpij, klękaj
Tutaj frytka to prawdziwa broń w krwawej wojnie o klienta
Której żołnierzom dumping przyrzekł przepaść
Bo frytki stoją tutaj grubo niżej zeta
Nawet troszkę więcej wyrżnął, się wyśle im przez pocztę więcej
Ale zaraz, jedna z budek zdaje się być odszczepieńcem
Przecieram oczy ze zdziwienia
Ale na pewno widzę napis który głosi - frytek nie ma
Pytam czemu nie ma, co to za sztuczka?
Babka patrzy na mnie jak filozof na ucznia
I odpowiada równie filozoficznym zdaniem
Nie można mieć wszystkiego drogi panie

[Smarki]
To był piękny wieczór choć nie pamiętam okazji
I w ogóle mało pamiętam i tego piękna w wyobraźni szukam
Wiem, że była ze mną ziomków trupa
W lokalu gdzie dziewczyny chcą pierścionków z Kruka
DJ gra z iPoda, bo to DJ Jem Piguły
A goście napinają muskuły kiedy lecą kanikuły
Słyszę, nie musimy tu być, są przecież inne kluby
Więc poszliśmy stając na krzyżówce ulic
Tu stali pijani, siebie pytali, że dokąd iść mamy
Stali pijani, dywagowali, był problem z kierunkami
I w sumie to chciałem im pomóc rozkminić zagadkę
Ale miałem tyle myśli ile metro ma linii w Wawce
Także olałem frakcję czy iść na prawo czy lewo
Bo w głowie miałem jedno którędy za potrzebą
Drogie panie przepraszam, że tak prosto z mostu
To nie eleganckie, chciało mi się lać po prostu
Wypatrzył obok kiosku miejscówkę na ten postój
Myślę, aha, kroi się podwórkowy old school
W związku z czym oderwałem się od stada ziomów
I wbiłem się szybciorem za ten kiosk na rogu
Wtedy to nadjechał radiowóz
Po oczach świecił jego kogut
Czy ja jestem jakimś niedorozwiniętym bucem?
Czemu stoję tu? w lokalu był piękny WC
Wtedy sobie pomyślałem, że odwrócę ich uwagę
Jeśli sięgnę po telefon i nim zrobię sztuczek parę
Słyszę - proszę podejść, w co pan tu sobie gra?
Do dziewczyny dzwonię - świecąc mu telefonem w twarz
Koledzy są za głośno, pan wie jakie są fruzie
I albo nie wiedział albo tekst go nie urzekł
Dłużej już mnie nie pytał, wziął tylko mój plastik
Wsiadł do wozu, a mnie te przemyślenia naszły
Pięć dych pożegna portfel, przywita je fiskus
Coś mi mówiło, że już nie popiję w tym odcinku
I tak stałem bez słowa, do tego pełen stresu
Bo w wyniku rwetesu nawet nie zacząłem biznesów
Nie mieli co robić, tylko mnie tropić w nocy
I podawać mój opis przez to ich walkie-talkie
Bez kitu, nasłuchiwali tych smerfnych hitów
Grubo pół godziny gdy zdychałem na chodniku
Byłem jak dawaj mandat, zaraz pęknę jak balon
W końcu wyszedł i mówi mi ten dowód oddając
Że wszystko gra, to twarde prawo ale prawo
Byłem jak wow, brawo, dobranoc panie władzo

[x4]
Mijam ich, jestem świadkiem naocznym
Jak nie Hagel w windzie to Platon w nocnym
Kant wiezie mnie taksówką, Nietzsche mieszka w każdym bloku
Świat jest pełen filozofów

 

Poznaj historię zmian tego tekstu
Drukuj tekst
Autor tekstu:

Adam Zieliński

Edytuj metrykę
Kompozytor:

Andrzej Mikosz

Rok powstania:

2008

Płyty:

Insert EP

Komentarze (0):

Zamknij

Największy serwis z tekstami piosenek w Polsce. Każdy może znaleźć u nas teksty piosenek, teledyski oraz tłumaczenia swoich ulubionych utworów.
Zachęcamy wszystkich użytkowników do dodawania nowych tekstów, tłumaczeń i teledysków!

Reklama | Kontakt | FAQ Polityka prywatności