Tekst piosenki: Kutas Records-Artur C. - Gejowski Napad Na Pociąg
Z więzienia już jestem wypuszczony, już sobie wyobrażam, jak jestem gwałcony. Do starych kumpli telegram wysłałem, gwałcicielski gang założyć znów chciałem. Jestem najszybszym pedałem na Dzikim Zachodzie, lecz nie pamiętała tego już młodzież. Sławy tej zaczęło mi brakować, więc pociąg chciałem obrabować. W gay saloonie pedałów zebrałem i plan swój im pokazałem: Największą da nam to sławę, każdy da nam się dupą jego pobawić! Ale na broń nie mieliśmy dolarów, jako broń użyliśmy dildosów największych rozmiarów. Ktoś się spytał, ile z tego będzie kasy, ale jedyną miały być w buzi kutasy. Wszystkich w saloonie tym podnieciłem, w imię starych czasów mnie zgwałcili.
Jako gwałciciel na pociąg napadam, mężczyzn z ich cnoty okradam. Gwałt znów mój gang jednoczy, gwałcę chłopa i patrzę mu w oczy. Mówię: zapamiętaj moje nazwisko – cwel, to nie tylko moje przezwisko. Najszybszym pedałem mnie nazwali, bo po sekundzie na mordę mojego spustu dostali.
Na pociąg zaczekaliśmy w krzakach, też się jebaliśmy. Biegacz po pustyni się toczy, zerkam na kolegi krocze. Pociąg jedzie, a dynamitu nie mamy, więc kałem go obrzucamy. Wysiada z niego maszynista wkurwiony, kałem od razu zostaje obrzucony i też zgwałcony. Bandany zakładamy, do pociągu wchodzimy, "Kto nam da dupy – przeżyje!" – krzyczymy. Wszystkie kobiety z pociągu wyrzucamy i mężów im w dupę zapinamy. Ktoś nagle rewolwer wyjmuje i prosto w głowę mi celuje. Krzyczę: "Strzelaj, kurwa, pedale, albo zaraz konia ci zwalę!" Strzelił i dildosem kulę odbiłem, kurwa, chyba go zabiłem. Nie wierzę, co się odpierdoliło, ofiar śmiertelnych mieć nie było szczerze. W więzieniu trochę pizdą się stałem i zabijać ludzi panicznie się bałem. Najładniejszych chłopów na konie ładujemy i z dala od sceny zbrodni galopujemy.
Jako gwałciciel na pociąg napadam, mężczyzn z ich cnoty okradam. Gwałt znów mój gang jednoczy, gwałcę chłopa i patrzę mu w oczy. Mówię: zapamiętaj moje nazwisko – cwel, to nie tylko moje przezwisko. Najszybszym pedałem mnie nazwali, bo po sekundzie na mordę mojego spustu dostali.
Na pustyni obóz rozbiliśmy, całą noc porwanych chłopów pierdoliliśmy. Do obozu podjechał jakiś bandyta i czy pociąg obrabowaliśmy, się spytał. Powiedziałem "Tak!", i co z tym faktem zrobi, powiedział, że z wrażenia mi oblodzi. Bandyta na fiuta mi naharał i w namiocie kolbę moją odpierdalał. Nagle bardzo zaczął kaszleć, myślałem, że to od fiuta w jego gardle. Ale jak wyciągnął, krew zauważyłem, spytałem się: "Co ty, kurwa, mi zrobiłeś? Czym mnie, cwelu, zaraziłeś?" Zęby pokazał i się przeraziłem, chyba wenera się nabawiłem. Uspokoił mnie i mówi, że to próchnica, a przy okazji może też gruźlica. Serce mi stanęło i jednak zabiłem, bo przez cwela gruźlicą się zaraziłem. Chuja ssać już nie mogłem, bo kaszlałem, pierwszy raz w życiu się popłakałem. Bardzo się śmierci boję, ssania fiutów chyba jest mój koniec.
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu