Tekst piosenki: Łowcy .B - Skarżypyta
Paweł: Raz, dwa, trzy!
Ukradłem klocki z przedszkola,
Przypadkiem widziała to Ola.
Paweł, Mariusz: I Ola powiedziała,
Jak żeż ona śmiała,
Nie wierzę, że nic nigdy sama nieee ukradła.
I w kącie muszę stać,
Za winy pokutować,
O żeż kurrr...de le bele.
Paweł: Zepsułem Szymkowi resoraka.
Gdy ojciec się dowiedział była draka.
Tata Szymona przyszedł poskarżyć się,
Paweł, Mariusz: Ciekawe skąd on to wszystko wie!
Szymon mu powiedział!
Szymon mu powiedział!
Szymon skarżypyta!
Szymon skarżypyta!
Ola skarżypytka!
Ola skarżypytka!
Język wszystkim lata,
Lata jak łopata!
Paweł: Kiedyś znowu, zupełnie przez przypadek,
Bo przecież pech to jest mój dziwny ojca spadek,
Szturchnąłem krzesło gdy pani usiąść chciała,
W efekcie nogę w dwóch miejscach złamała.
Paweł, Mariusz: Nikt nie musiał skarżyć, a i tak powiedzieli,
Kiedy ja byłem karany oni radochę mieli.
Mamy zastępstwo z cudną Marry,
Bo pani poszła na L4.
Paweł: To samo było w podstawówce,
Gdy zrobiłem masakrę na stołówce.
Jakoś tak dziwnie byłem rozhulany...
Mariusz: Ajajajajajajaj...
Paweł: Źle obliczyłem odległość do ściany...
Zupa była wszędzie, sam dyrektor to wie,
Miał ją on, pan wf-ista,
No i pani z ZPT...
Paweł, Mariusz: Wtedy to okazało się,
Że jestem dzieckiem z ADHD!
Paweł: Instrumentalio!
Mariusz (monolog): Proszę panią,
A Dorota biega za mną i je kozy!
Naprawdę! Proszę panią, a Darek mówi,
Że jego tata jest z Japonii i kosi mazaki!
Ale śmiechy!
A, proszę panią... pani Bożena mówiła, że...
Paweł: Zegar tyka, ponoć ludzie się zmieniają,
Lecz nie wszyscy z tego czasu korzystają.
Teraz gdy przed wami tutaj stoję,
Nic nie zepsuję, nieczego nie zbroję.
Paweł, Mariusz: Dzisiaj już po latach, jako ojciec i mąż,
Z głupich psot wyrosłem, ale oni skarżą wciąż!
Mariusz (monolog): Proszę panią,
A...a Palikot mówi, że kaczor jest chory...
Ale tego nie kumam, w ogóle.
A w ogóle, ci dwaj co napisali taką książkę,
Mówią, że... że Leszek to...
Coś tam innego mówią...
Paweł, Mariusz: Z głupich psot wyrosłem,
Ale oni skarżą wciąż!
Paweł: Szymon skarżypyta!
Szymon skarżypyta!
Ola skarżypytka!
Ola skarżypytka!
Wszyscy skarżypyci!
Wszyscy skarżypyci!
Ja wolę być räuberem,
Niż donosicielem!
Donosicielem!
Raz, dwa, trzy!
Donosicielem!
Donosicielem!
Mariusz: Proszę panią,
A nie można było tego wszystko spalić jak w Czechach?
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu