Tekst piosenki: Ortsul - Więzy
Noc księżycowa, ten gród pełen cienia
Mętna sceneria na rozciętym płótnie
Głuche skowyty podarte suknie
Brudne catharsis z ciemnego sklepienia
Błoga frenezja, mdłym upojeniem
Pełzając kruszy cnoty dogmaty
Wrotom zbawienia stawia szorstkie kraty
Golgota duszy ciała ukojeniem
Całun ten zgrzebny, jakby kotłujący
Betony fasady miotowszy smołą
Rozpala grób ten gdzie żywi się troją
W amoku zbawiennym choć konający
I tylko zda się
Że ich oczy żyją
I wodzą tak martwe a pełne płomieni
Za obłudy krańcem ślepcy w topieli
I tylko zda się
Że się im rumieni
Urojeń więzy ekstazy spragnione
W orgii niedoli ramiona splecione
O Afrodyto
O bóstwo świetliste
Upojonej krwi składają kielichy
Owińże kwiecistym więzem kark lichy
O Wenus biała
Ujarzmij ich myśli
Ckliwym dotykiem karmisz ich rany
Mętnym porywem trującej piany
Ścisk ten matczyny
Święte upodlenie
Gnijąca rozkosz rodzi zbawienie
Rozpacz zdławiona
Triumf ukojenie
Kamień węgielny
Podwaliny schyłku
Marnotrawnej krwi stawy i rzeki
Umysł zamglony, żądlące leki
Ślepa źrenica wciąż jednak drgająca
Wodzi za świtem czarnego słońca
Zepsutej nadziei skowyt nadziemski
Wyzwólże z ciała tyranie niebieski
Chimero zbudź się
Wznieś szkarłat skrzydeł
Wypędź ich z raju
Prochem i pyłem
Dławiąc sumienie
Goryczy wonią
Źródła otchłani
Rany zagoją
Kremacja myśli
Kult potępienia
Rządza wolności
I upodlenia
Grobu dziedziniec
Otwarte bramy
Gnijące skrzynie
Dla ciał oddanych
Światło jutrzenki
Zdławione kłamstwem
O ludzkiej roli
W tej układance
Kres nienawiści
Brzmi łkanie nasze
Będąc ofiarą
Zarazem katem
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu