Tekst piosenki: O.S.T.R. - Digital Klepto
Podaj mi cenę za zbawienie
Okno Boga
Przelewam grę
Grzech za grzech
Wiara jak bip, age, Motorola
Nie wierzę w zer
Nie wierzę w sen
Muszę nadzieję podnieść z kolan
Kres się zgadza
Nie osądzam
Jestem za młody na Heroda
Nikomu nie życzę źle
Nawet jak o mnie pierdolą
Że oddałem życie za fejm
Znam kombinację trzydziestu dwóch liter
Co pozwala mi kochać życie co dzień
Żyję jak chcę
Płacę rymami, nie zobaczę zer
Władzę rymami
Dlatego skurwiele się boją
Że w końcu im rozliczę treść
Jestem gotowy na szczęście i na klęskę
Jak już pieprzą u mnie za plecami
Niech to robią z wdziękiem
Słodka prawda, gorzkie kłamstwa
Wybierz idealny przekręt
Mówiąc zwięźle mam to w chuju
Nie mój sekret
Stać mnie na wiele
I tak jak wielu kusi mnie przepych
Choć idę od zera
Nie będę ci jebać
Jakie ma bieda ukryte zalety
Ej, jestem z tych miejsc
Gdzie nie wystarczy praca i szyfr
Kasa i skilla, pata na klik
Nic tak do ludzi nie trafia jak drip
Truizm
Każdy ma na co zasłużył
Pożyteczni idioci
Kto ich raz w życiu nie użył?
Ta
Wszystko dla ludzi
Proszę, powiedz, że mnie lubisz
Dam ci gruby hajs, amnezję
Masz tu jeszcze bletkę, szlugi
Pieprzę chwilę i buchnę
Patrząc na swoje odbicie w lustrze
Jebać co było
Liczy się tylko co przyjdzie pojutrze
Przeszłość, nie widzę już jej
Życie jest na to za krótkie
A tam gdzie mnie nie chcą
To wbijam z butami
I zawsze na pełnej kurwie
Boże zapłacę
Tylko daj mi zdobyć biegun
Pójdę tam
Gdzie poprowadzi mnie kokainowy Jezus
Razem z Talibami
Będziemy się tarzać w śniegu
Rzucać śnieżkami na zabój
Ofiary to tylko szczegół
Kocham ten absurd
Ej, ej – i ciągłe zmiany
Ej, ej
Pierdolę jeśli pierdolić
Że ciągle pierdolę
To znów o tym samym
Ej, ej
Możesz się czuć oszukany
Ej, ej
Nieważne jakie masz plany, ej
Niejedna kurwa już chciała mnie zabić
Ej, ej
Jestem fanem destrukcji
Squid Game
Strzelisz mi w łeb
Wytniesz organy
I sprzedasz za parę rupii
Wrzucimy to w sieć
Zgarniemy lajki u sponsorów, punkty
Potem cudownie ożyje
I wtedy zrobimy imprezę
Żeby to uczcić
Mów mi Makaveli
Ma-ma-Makaveli
Już nic nas nie dzieli
Już nic z tej niedzieli
Znów naprzedaj
W chuj cyfr za wyprzedaż
Punkt i wiedzy przemyt
Klik, klik
Wielki przemysł
Praca
Plik, plik
Kasa
Kasa
Nawet nie wiesz jak mnie wkurwia
Sąsiad i jego wypłata
Więcej ma ode mnie
Pewnie szczur arystokrata
Jeszcze skurwiel opalony
Jakby stał za blisko lata
Zazdrość
Jakie to ludzkie
Jakie to ludzkie
Jakie to trudne
Jakie to smutne
Ile ci trzeba, by poczuć ulgę?
Ile ci trzeba, by nie czuć się kundlem?
Ile ci trzeba, by opuścić dżunglę?
Daj parę baniek
A też będę w stanie
Zgnieść to uczucie pod butem
Jak pluskwę
Bywa, jak się wkręcę
To nie mogę przestać
Odklejony jak ci
Co kończą z nałogiem w sylwestra
Jak kleptomaniak czasu
Całemu światu na przekór
Wybacz
Właśnie cię okradłem
Z trzech minut piętnastu sekund
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu