Tekst piosenki: Julia Pośnik - Warszawska fantazja
Poznałam go w barze
Zamawiał ice latte,
Dał mi swoją kurtkę, bo
Zimno było w Wawie.
Nie wiedział, że kiedyś tak można,
Bo Tinder go tak zepsuł,
Bo Tinder go tak kochał.
Powiedział mi to szczerze —
Pierwszy raz „I love you”
Wyznał mi na Openerze.
Bo one-night standy
To nie moje miejsce,
Wolę, kiedy jesteś tu koło mnie,
Na żywo widzę ciebie.
Album pełen zdjęć,
Dużo śmiechu, mało spięć,
Trójka dzieci, może pięć?
I dom — gdzie w ogrodzie
Szczeka pies.
Telefon ci pada,
A ja jestem sama,
A mi nie wypada
Całować cię do rana.
Ekstaza.
Warszawska fantazja —
Każdy chce ją przeżyć,
Ale nie każdemu dana.
Dana,
E-e-e, ekstaza.
Miłość jak Adderall,
Przyspiesza nam tętno.
iPhone — klikam „record”,
Gdy śpiewasz Jamal „Peron”.
Pytasz się o Instagram,
Wciągnęła mnie branża, a
Go nie przeraża,
Że robię wszystko sama.
Całe życie bez dublera,
W roli Harry'ego Pottera.
A do szczęścia nie potrzeba
Eliksiru Amortencja.
Widzę ten potencjał —
To tylko czasu kwestia,
Nim zacznę o tobie śpiewać,
Bo moja taka praca —
Pisać te piosenki,
O tobie słodkie wersy.
Bo jesteś moją muzą,
Inspiracją, moim bejbi.
Robię to, co chcę,
Bo ty jesteś koło mnie.
Ty mnie wspierasz, ty mnie
Lubisz, ty mnie jesz
Jak na lunch.
Jak na lunch.
A na mieście drogo,
Za mnie płacisz słono,
Wracasz pustą drogą.
Na każdym koncercie
Stoisz w pierwszym rzędzie.
Cieszę się, że jesteś —
Ale mamy szczęście.
Album pełen zdjęć,
Dużo śmiechu, mało spięć,
Trójka dzieci, może pięć?
I dom — gdzie w ogrodzie
Szczeka pies.
Telefon ci pada,
A ja jestem sama,
A mi nie wypada
Całować cię do rana.
Ekstaza.
Warszawska fantazja —
Każdy chce ją przeżyć,
Ale nie każdemu dana.
Telefon ci pada,
A ja jestem sama,
A mi nie wypada
Całować cię do rana.
Ekstaza.
Warszawska fantazja —
Każdy chce ją przeżyć,
Ale nie każdemu dana.
Dana,
E-e-e, ekstaza.
Dana,
E-e-e, ekstaza.
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu