To było już dawno temu,
Kiedy robiłem, co mi kazano,
Kręciłem się z bandą, co szła złą drogą.
Samochód ukradłem, bank obrabowałem,
Benzynę komuś sciągałem.
Podejmowałem decyzje, które przekraczały prawo, Boże drogi.
Potem przyszedł na mnie czas,
Gdy miałem tylko dwadzieścia trzy lata,
Zrozumiałem, czym jest mego ego pycha.
Zakuli mnie, wsadzili za kratki,
Dali mi wyrok, nie było żadnej łapanki.
Wciąż kręciłem się z bandą co szła złą drogą.
Kręciłem się z bandą co szła złą drogą,
Zawsze tam byłem, z tą bandą co szła złą drogą.
Jeśli mnie więcej nie zobaczycie,
Proszę, powiedzcie mojej żonie i moim przyjaciołom,
Że z tą bandą zawsze stałem w szeregu, ach.
To było dawno temu,
Znałem gościa, co znów to samo.
Mówił, że pokochał za niewłaściwe przyczyny.
Ona wzięła dom, zabrała kota,
Zdjął koszulę, bo taka była z niej złota.
A teraz w słońcu się wyleguje na Karaibach.
Była dziewczyna z mojej ulicy,
Serce czyste jak złoto w tej dziewicy.
Znajomi ją do San Francisco wzięli.
Obiecali wieczność i miłość za cenę:
Przetrwonili jej oszczędności, aż prawdę rzekła w zmęczeniu.
Zawsze z bandą co szła złą drogą,
Zawsze tam byłem, z tą bandą co szła złą drogą.
Jeśli mnie więcej nie zobaczycie,
Proszę, powiedzcie mojej żonie i moim przyjaciołom,
Że z tą bandą zawsze stałem w szeregu.
Z tą bandą co szła złą drogą,
Zawsze tam byłem, z tą bandą co szła złą drogą.
Ostrzegali mnie tyle razy,
Że zgubię się, jeśli nie będę baczył na wrogów.
Czasem intencje są naprawdę podłe.
Ludzie,
Ci niewłaściwi ludzie,
Ludzie,
O tak.
Patrzę wstecz, jak to było,
Jadąc nowym Cadillaciem z rogu w róg.
Jestem nadal przestępcą, lecz w świecie fikcji.
Kradnę głosy, biorę łapówki,
Ukrywam kochankę, wrabiam długi.
Znalazłem powołanie jako polityk, z tej ścieżki już nie zchodzę.
Zawsze z bandą co szła złą drogą,
Zawsze tam byłem, z tą bandą co szła złą drogą.
Jeśli mnie więcej nie zobaczycie,
Proszę, powiedzcie mojej żonie i moim przyjaciołom,
Że z tą bandą zawsze stałem w szeregu.
Z tą bandą co szła złą drogą,
Zawsze tam byłem, z tą bandą co szła złą drogą.
Ostrzegali mnie tyle razy,
Że zgubię się, jeśli nie będę baczył na wrogów.
Czasem intencje są naprawdę podłe.
Ostrzegali mnie tyle razy,
„Skończysz na bruku sam, całkiem bez drogich marzeń,
Jeśli będziesz trzymał się tej bandy, co idzie złą drogą.”
Przetłumaczone przez sztuczną inteligencję
Popraw
lub Zgłoś
Historia edycji tłumaczenia