Tekst piosenki: Andrzej Brzeski - Zima w mieście
Bankier z banku zwinął forsę,
Skin skinowi urwał kolczyk,
Eksminister sprzedał uran,
Pan prezydent bawił w górach,
Anarchista pod Bristolem
Cisnął w szybę pomidorem,
Mąż utopił żonę w wannie –
Jest normalnie.
Zima w mieście –
Błoto chlapie pod stopami,
Zima w mieście –
Nikt nie rzuca śnieżynkami,
Zima w mieście –
Wygłodniała kracze wrona,
Zima w mieście –
Pod pierzyną chrapie żona,
Fiskus ściska podatkowe swoje kleszcze –
Zima w mieście, zima w mieście.
Od Bałtyku wiatrem wiało,
Społeczeństwo zubożało,
Jubileusz święcił Dejmek,
Tłum pokrzyczał se pod sejmem,
Dyka skoczył na wakacje,
Radio Kolor ma już stację,
Buntowały się kopalnie –
Jest normalnie.
Zima w mieście –
Błoto chlapie pod stopami,
Zima w mieście –
Nikt nie rzuca śnieżynkami,
Zima w mieście –
Wygłodniała kracze wrona,
Zima w mieście –
Pod pierzyną chrapie żona,
Fiskus ściska podatkowe swoje kleszcze –
Zima w mieście, zima w mieście.
Ruszył pochód pod Belweder,
Wzrosły akcje firmy Wedel,
Stach Zdzichowi oko podbił,
A po mrozie była odwilż,
Polak wypił według GUS-u
Dziesięć litrów spirytusu,
Macierewicz zgasił fajkę –
Jest normalnie.
Zima w mieście –
Błoto chlapie pod stopami,
Zima w mieście –
Nikt nie rzuca śnieżynkami,
Zima w mieście –
Wygłodniała kracze wrona,
Zima w mieście –
Pod pierzyną chrapie żona,
Fiskus ściska podatkowe swoje kleszcze –
Zima w mieście, zima w mieście.
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu