Tekst piosenki: Cwelgar - Gejowski Łowca Potworów
Zlecenie na potwora przyjąłem
Na bagna się udałem i spodnie zdjąłem
Krzyczałem: „utopce wszystkie wychodźcie
I na kutasa mi wszyscy wchodźcie”
Nagle z bagna utopce wychodziły
Maszynkę wyjęły i jaja mi goliły
Strasznie się tym wkurwiłem
Miecz wyciągnąłem i utopce kutasów pozbawiłem
Mówię: „do tutejszego potwora mnie poprowadzicie
I przy okazji w dupę mnie powalicie”
Na samą myśl odrosły im fiutki
I zaczęli wykręcać sobie sutki
„A niech mnie licho porwie” powiedziałem
Przez to powiedzenie licho wezwałem
Jednooki cwel się przede mną objawił
Jego widok prawie w osłupienie mnie wprawił
Mówi mi: „gdzie licho nie może tam babę pośle”
Ze strachu włosy na jajach aż mi odrosły
Wkurwiłem się i licha mieczem uderzyłem
Klątwę licho na mnie przysłał i się przeraziłem
Cwelgar pedalski łowca potworów
Chciałby żeby wchodziły do jego otworu
Dwa miecze posiada, homofobów jest postrachem
Chłopakom z jego szkółki robił już lachę
Wchodząc do miasteczka zlecenie dostaje
Zamiast potwora zabić to dupy mu daje
Do karczmy wchodzę, wszyscy osłupieli
Palcem mnie wytykali i się ze mnie śmieli
O piwo karczmarza poprosiłem
Zamiast dać mu złoto to w naturze zapłaciłem
Banda homofobów mnie wyśmiewała
Nie wiedziała nawet z kim zadzierała
Powiedziałem im że dwa miecze posiadam
Jeden jest na potwory, drugi homofobom w dupę wkładam
Wyśmiali mnie, mówili że tylko jeden miecz miałem
Więc na ich oczach pasek sobie rozpinałem
Gacie zdejmuję, pokazuję swój miecz drugi
Przerazili się bo był naprawdę długi
Każdego po kolei mieczem tym potraktowałem
Litości żadnemu homofobowi nie okazałem
Karczmarz wstaje, każe mi wypierdalać
Mieczem go potraktowałem i zacząłem go napalać
Za nocleg w naturze również zapłaciłem
Spać się położyłem i o ślicznych chłopcach śniłem
Cwelgar pedalski łowca potworów
Chciałby żeby wchodziły do jego otworu
Dwa miecze posiada, homofobów jest postrachem
Chłopakom z jego szkółki robił już lachę
Wchodząc do miasteczka zlecenie dostaje
Zamiast potwora zabić to dupy mu daje
Budzę się i dziwnie się czułem
Coś na klacie mi siedziało, chyba się zatrułem
Zmora mnie zaatakowała i byłem przerażony
Była chłopem więc nawet trochę podniecony
Nie mogłem się ruszyć ale siły woli użyłem
I z męską zmorą w łożu współżyłem
Nagle mi się przypomniało coś strasznego
Słowa licha w głowie wywoływały mi echo
Przypomniało mi się, że ta zmora to kobieta
Od razu zmiękła moja faja i rakieta
Wkurwiłem się i po miecz swój sięgnąłem
I zmorze lewego suta odciąłem
Zmora uciekała a ja nadal wściekły byłem
Chciałem ją dopaść więc przez okno wyskoczyłem
Kurwa, od upadku nogę połamałem
Jak zmora się oddala, ze strachem oglądałem
Nagle, kątem oka biesa zobaczyłem
Poczołgałem się i na niego wskoczyłem
Zmorę goniłem, biesa ujeżdżałem
Żeby się utrzymać członka w pupie mu trzymałem
Zmorę dogoniłem, uderzyłem ją mieczem
Z biesa schodzę i już się cieszę
Na zmorze zemsty dokonałem
I tak najlepszym łowcą potworów w mieście zostałem
Cwelgar pedalski łowca potworów
Chciałby żeby wchodziły do jego otworu
Dwa miecze posiada, homofobów jest postrachem
Chłopakom z jego szkółki robił już lachę
Wchodząc do miasteczka zlecenie dostaje
Zamiast potwora zabić to dupy mu daje
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu