To nie dlatego, że śpiewam z miłości na ustach
To nie dlatego, że próbuję dogonić swe marzenia,
Że przechodzę obok ludzkich nieszczęść tego świata.
Jak ty, dobrze wiem, jak groźne mogą być losu figle,
Jak ty, na końcu, i ja poparzę sobie skrzydła.
Kto za światłem goni, przytulić musi cień,
I trudno, jeśli upadnę.
Mam tylko swój uśmiech,
By zetrzeć nasze brązowe łzy,
By ulżyć w cierpieniach z żelaznych klamr,
I śpiewać o życiu z pyłu zrodzonym.
Tylko radość życia mam dzieciom nocy do ofiarowania,
Bo tutaj wszystko się sprowadza
Do szukania w nas światła,
Tak właśnie mam nadzieję.
Oczywiście, łzy spływają, gdy widzę tyle bólu,
Oczywiście, moje serce bije mocniej na krzyk pomocy,
Lecz słońce we mnie nigdy nie zgaśnie,
Och, nie, och, nie.
Wolę przytulić się do tych, co nic nie mają,
By zbudować lepsze jutro,
Taka jestem i taka chcę być,
Warta jest ta radość.
Mam tylko swój uśmiech,
By zetrzeć nasze brązowe łzy,
By ulżyć w cierpieniach z żelaznych klamr,
I śpiewać o tysiącu smutków.
Tylko radość życia mam dzieciom nocy do ofiarowania,
Bo tutaj wszystko się sprowadza
Do szukania w nas światła,
I trudno, jeśli coś stracę.
To nie dlatego, że się śmieję, zapominam o naszych bólu,
Nie dlatego, że uśmiecham się, gdy staję na scenie,
Że jestem niewzruszona na brzydoty tego świata.
Lubię mówić sobie, że życie to dar z nieba,
I tańczę w deszczu jak zbuntowane dziecko,
I śpiewam o odwilży, gdy grzmoty dudnią.
Mam tylko swój uśmiech,
By zetrzeć nasze brązowe łzy,
By ulżyć w cierpieniach z żelaznych klamr,
I śpiewać o życiu z pyłu zrodzonym.
Tylko radość życia mam dzieciom nocy do ofiarowania,
Bo tutaj wszystko się sprowadza
Do szukania w nas światła.
Mam tylko swój uśmiech,
By zetrzeć nasze brązowe łzy,
By ulżyć w cierpieniach z żelaznych klamr,
I śpiewać o życiu z pyłu zrodzonym.
Tylko radość życia mam dzieciom nocy do ofiarowania,
Bo tutaj wszystko się sprowadza
Do kochania w czasach wojny,
Tak właśnie mam nadzieję.
Przetłumaczone przez sztuczną inteligencję
Popraw
lub Zgłoś
Historia edycji tłumaczenia