Tekst piosenki: Wiśnia Bakajoko - Stara szkoła
Dwa zero jeden siedem LBN, podziemne rapy,
Stara życia szkoła, chociaż ziomal nowe czasy.
Bit klasyk, co że nie trapy się nie rozwijam,
Taki mam styl i elegancki, dla mnie stary klimat.
Rozkminiasz pisać rapy zawsze jestem skłonny,
Jak baby do zdrady, albo jak Stany do wojny.
Sto procent zajawy nakurwiamy takie sporty,
Za gramikiem gramik, bit, mikrofon, płoną jointy.
Dla was, mordy, nowe zwroty są pisane,
Chamy, pały, prujdupy mają, kurwy, przejebane.
Nie rozumiesz, kasztanie, ile w pacynie byś nie miał,
Kurewskie zachowanie nie ma przebacz, pies cię jebał.
Nie mój przedział lecę dalej, biciki i wokale,
W tym jak w wodzie pływam, chyba mam do tego talent.
Nie chwalę się, nie żalę wiem, co robię doskonale,
Kończę zwrotkę, teraz topkę na spokojnie zapalę.
Wstaję, nic nie muszę o szóstej jestem na nogach,
Jak do pracy trzeba wstać ziomek spałbym do wieczora.
Nie chce mi się nic, lubię pić, palić i tańczyć,
Jakoś trzeba żyć, sam ze sobą muszę walczyć.
Czasu wolnego, ziomek, to ja mam aż nadto,
Wpadł do studia Miodek mordeczko, siemanko!
Perełka w butelce i w bletce jaranko,
Powstaje podziemny, konkretny rap hardcore.
Dokładnie z Lublina, gdzie krąży bravina,
Po ulicach jak lawina chce zawijać, nas rozkminiać.
Chuja wbijaj w nich, małolat – kurwa, będzie dobrze,
Kurwy kleją do grupy, bo jebnęli go z klockiem.
Lepiej z głową do góry, niż z kutasem w dupie,
Wyjść z takiej sytuacji choć sanki mogą być długie.
Na komendzie milczę, na bicie co myślę mówię,
Bronowice trzy jeden trzy trzy, pozdrawiam was, ludzie.
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu