Tekst piosenki: Verba - Zakochałem się totalnie
Wstęp
Myślałem, to ta jedyna, żyć bez niej nie mogę. /x2
1. Bartłomiej Kielar
Szary blok, pokój ciasny jak klatka
Krzywe łóżko i pojedyncza szafka
W kuchni stare meble i brudne ściany
Przybity i wciąż niewyspany
Nadgodziny i ciężka harówka
Skromnie, liczyła się każda złotówka
Kiedy lód pęka Ci pod stopami
Zaczynasz życie z wieloma ranami
Raty i czynsz chwytają za gardło
To, w co wierzyłem, znowu upadło
Udawany uśmiech, by matka nie widziała
Było przejebane, ale musiałem wstawać
Uciekały dni, praca i krótki sen
Gdy odbicie w lustrze to człowieka cień
W sercu żal, że to droga donikąd
Lepsze życie, to tylko za szybą
Wtedy Ciebie spotkałem na ulicy
Usłyszałem, jak moje serce krzyczy
Na przystanku zaczęliśmy gadać
I nagle jakby deszcz przestał padać
Mówiliśmy o snach, o tym co przeraża,
O wszystkim, to normalnie rzadko się zdarza
Przy Tobie mój oddech stał się spokojny
Jakbym do domu wrócił z odległej wojny
Refren
Zakochałem się totalnie, tak bardzo naiwnie,
Wszystko w mojej głowie zaczęło wyglądać dziwnie.
Wierzyłem w każde słowo i w naszą wspólną drogę,
Myślałem, to ta jedyna, żyć bez niej nie mogę.
2. Bartłomiej Kielar
Nasz pierwszy seks, ręce nam drżały,
Zawstydzeni, ale zmysły szalały.
Czułem się ważny, wreszcie coś wart,
Jakby los dał mi najlepszą z kart.
Pokochałem w Tobie wszystko, żadnej blokady,
Twoje lęki, nadzieje i wszystkie wady.
Nie miałem kasy, ale poświęciłem czas,
Wierząc, że ta miłość ocali nas.
Nagle coś pękło, Twój wzrok lodowaty,
Kłótnie, ciche dni i same straty.
Pojawił się typ z kontem wypchanym,
Poczułem, że dla Ciebie już jestem przegrany.
Powiedziałaś mi w twarz: liczę na wygodę,
Kto ma pieniądze, ten jest Bogiem.
Nie było kłótni, Twój chłodny głos,
Znów ktoś mnie zabił, poskładał los.
Moje łóżko, wciąż Ciebie pamiętam,
Każda noc bez Ciebie jak rana rozcięta.
Piłem tani browar, włócząc się bez celu,
I ucząc się bólu, jaki zna niewielu.
Ale czas płynął dalej, ja się wzmacniałem,
Nie upadłem, tylko się zahartowałem.
Prostowałem plecy, choć blizny bolały,
Naiwny dzieciak, teraz facet dojrzały.
Gdy myślałem, że już rozdział zamknięty,
Ty stanęłaś w drzwiach, krew kapała z ręki.
Mówiłaś: kasa nie daje ciepła,
To życie w klatce, jak na szyi pętla.
Chciałaś wrócić do tego, co było między nami,
Do tych chwil, kiedy byliśmy sami.
Patrzyłem na Ciebie bez wzruszenia,
Miejsca dla Ciebie w moim sercu już nie ma.
Refren
Zakochałem się totalnie, tak bardzo naiwnie,
Wszystko w mojej głowie zaczęło wyglądać dziwnie.
Wierzyłem w każde słowo i w naszą wspólną drogę,
Myślałem, to ta jedyna, żyć bez niej nie mogę. /x2
Myślałem, to ta jedyna, żyć bez niej nie mogę. /x4
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu