2 094 796 tekstów, 19 003 poszukiwanych i 235 oczekujących

Czerwone Gitary - Wymarzona miłość

Tekst dodał(a): Aleksandra0709 Edytuj tekst
Tłumaczenie dodał(a): brak Dodaj tłumaczenie
Teledysk dodał(a): Aleksandra0709 Edytuj teledysk

Tekst piosenki:

muzyka: Jerzy Skrzypczyk
słowa: Bogdan Malach

Świt wtoczył słońca krąg
Wiatr niesie zapach łąk
W szepcie trawy Ty
W deszczu Twoje łzy
A w poszumie drzew
Twój skrywany śmiech.
Świt przyniósł Ciebie tu
Zmył z twarzy resztkę snu
Tańczysz lekko tak,
Jak natchniony wiatr,
Jak deszcz, który nagle spadł.

Wymarzona miłość - słodkie sny
Gdzie jest kres podróży, a gdzie my
Wymarzona miłość - łączy nas
Tak naprawdę kocham pierwszy raz.

Masz w sobie wiosny czar
Masz w sobie letni żar
Masz jesieni chłód
Mroźnej zimy lód
W sercu ciepły kąt
Cała jesteś stąd.
Znam dziś Twój każdy krok
Znam drogę do Twych rąk,
Ludziom słów aż brak,
że Cię pragnę tak
A to chyba dobry znak

Wymarzona miłość - słodkie sny
Gdzie jest kres podróży, a gdzie my
Wymarzona miłość - łączy nas
Tak naprawdę kocham pierwszy raz.
Dodaj interpretację do tego tekstu »

 

Historia edycji tekstu

Tłumaczenie:

Niestety nikt nie dodał jeszcze tłumaczenia tego utworu.

Aktualnie tłumaczenia poszukuje 1 osoba.

Dodaj tłumaczenie lub dołącz do szukających

 

Autor tekstu:

Bogdan Malach

Edytuj metrykę
Kompozytor:

Jerzy Skrzypczyk

Rok wydania:

1998

Wykonanie oryginalne:

Czerwone Gitary (1998)

Płyty:

1/ LP-CD: Czerwone Gitary ‎- Już Nie Jestem Tym Chłopcem..., 1998 (Rubicon, R-0096 - Polska);

Ciekawostki:

Czerwone Gitary - Wymarzona Miłość Praktycznie co kilka tygodni na rynku pojawiają się nowe utwory i nowe wydawnictwa, które w jednej chwili zdobywają serca słuchaczy. Analogicznie jest z przebojem Wymarzona Miłość, wykonywanym przez Czerwone Gitary. Piosenka ta wydana na płycie zespołu Już Nie Jestem Tym Chłopcem... w roku 1998, bez pardonu podbiła miejsca w stacjach radiowych, przede wszystkim dzięki niezwykłej kompozycji oraz temu, że łatwo ją zapamiętać. A co było kanwą jej powstania? Oto ona! Na początek zacznę od tego, że może wydać się to trochę nieprawdopodobne, ale jest to prawdziwa historia, która przytrafiła się żonie autora tekstu, gdzieś w drugiej połowie lat 60-dziesiątych XX wieku. Mieszkała wtedy w okolicach Gdańska i jak wiele 20-dziestolatek miała chłopaka na odległość. Spędzała z nim każdą wolną chwilę i mimo to, że byli tylko partnerami, była szczęśliwa. W tamtym okresie gdyby jej ktoś powiedział, że pozna jeszcze jakiegoś chłopaka, po prostu wyśmiałaby tą osobę. Pod koniec 1968 roku, coś zaczynało się jednak między nimi psuć. Ta odległość niestety ich uwierała. Rozstali się na spokojnie, bez żalu. Jednak smutek pozostał, z dnia na dzień czegoś zabrakło w jej życiu. Po kilku przepłakanych nocach postanowiła wziąć się w garść. Powiedziała sobie: - No dobrze, było minęło. Teraz pora zająć się nauką i karierą, koniec z chłopakami na co najmniej 2 lata. Jednak po przemyśleniu stwierdziła, że może jednak byłoby lepiej poznać jakiegoś kolegę, przyjaciela. Na przykład wysokiego przystojnego bruneta z brązowymi oczami, o imieniu Bogdan, urodzonego na przykład w listopadzie, z prawem jazdy i takiego, który pochodziłby z miasta niedaleko jej miejsca zamieszkania. Potem zajęła się szkołą i przestała o tym myśleć. Po dwóch tygodniach zadzwoniła do niej koleżanka i zapytała, czy chciałaby wyjść ze znajomymi. W sumie i tak nie miała żadnych planów, wiec się zgodziła i zażartowała do koleżanki: - Ale przyprowadź mi jakiegoś fajnego chłopaka. Koleżanka była szczerą osobą, bo właśnie wtedy poznała jego. Na początku zwyczajnie podali sobie ręce. To było późne popołudnie, nie widziała go dokładnie i raczej jej się jakoś nie spodobał. Powiedział, że ma na imię Bogdan, ale na początku jakoś tego nie skojarzyła. Ponieważ nie przypadł jej do gustu, stała z koleżankami i rozmawiały. On po jakimś czasie podszedł i zaczął z nimi rozmawiać. Wtedy zapytała go: - Skąd jesteś? Okazało się, że mieszka w tym samym mieście co ona, tylko na drugim jego końcu. Pomyślała sobie, że znajomi ją wkręcają, ale to okazało się być prawdą. Po jakimś czasie znowu zadała mu pytanie: - A kiedy masz urodziny? Odpowiedział, że w listopadzie. Miała nogi jak z waty, ujrzała go w świetle lampy i oszołomiło ją to, że jest przystojnym, wysokim brunetem z piwnymi oczyma. Od tamtej pory szedł obok niej i cały wieczór rozmawiali razem. Okazało się, że mają ze sobą wiele wspólnego i świetnie się im rozmawia. I tak od spotkania do spotkania stał się miłością jej życia. Dopiero ze swoim wymarzonym Bogdanem zrozumiała, co to znaczy prawdziwa miłość. To takie dziwne, że mając wspólnych znajomych, nie poznali się wcześniej. Może to przeznaczenie. Pewnie gdyby poznała go wcześniej, nie zwróciłaby na niego uwagi. Miała przecież innego chłopaka, a tak spełniło się jej marzenie. Po wielu latach, dokonując wpisu w kronice zespołu napisała: - Będąc z moim mężem wierzę w to, że marzenia się spełniają, jeśli tylko czegoś bardzo pragniemy. A co na to Pan Bogdan? Po wielu latach w roku 1997, znając tę historię, pewnego wiosennego popołudnia postanowił napisać o wymarzonej miłości. Wyszło mu to na tyle zgrabnie, że Jerzy Skrzypczyk rok później ułożył do tego tekstu równie zgrabną melodię. I tak oto powstała piosenka Wymarzona Miłość. Autor tekstu napisał o niej tylko tyle: - Jak pisałem ten tekst, pogoda była słoneczna, swojska z nutkami wspomnień. Przypominała mi majowe popołudnie sprzed lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tę dziewczynę... Zresztą … hmmmm … patrzę na nią do dziś... krzada1956, Białystok 02.02.2014 r.

Komentarze (0):

tekstowo.pl
2 094 796 tekstów, 19 003 poszukiwanych i 235 oczekujących

Największy serwis z tekstami piosenek w Polsce. Każdy może znaleźć u nas teksty piosenek, teledyski oraz tłumaczenia swoich ulubionych utworów.
Zachęcamy wszystkich użytkowników do dodawania nowych tekstów, tłumaczeń i teledysków!


Reklama | Kontakt | FAQ Polityka prywatności