Tłumaczenie:
Stoję, zaginiony w cieniach,
Lata lamentu wyryte w czterech ścianach.
Jak szept,
Gorączkowy sen.
Tam, gdzie tylko echa odpowiadają,
Ciągle pytam – jak długo jeszcze?
Karawana podąża za karawanem,
Opuszczając Pokój, gdzie umarła.
Umieranie zaczyna się wraz z narodzinami.
Cierpienie to nasz los.
Niech kłamstwa leżą jak kosze,
Kwiaty w rozkwicie,
Kolory jasne, lecz fałszywe.
Ona zatańczy na polach Hyperiona.
A ja wciąż się zastanawiam,
Dlaczego uderzyła głową o niebo?
Życie to tylko uznanie czasu takim, jakim jest.
Czy pamiętasz, jak to jest być żywym z piorunami w umyśle?
Grzesznicy i święci dołączają do złamanych i odważnych w tej pamięciowej sferze.
Wszyscy jesteśmy tacy sami.
Twoje noce są zimne.
Godziny mijają, dusząc czas.
Twoje oczy są martwe.
Mimo to wokół ciebie tańczą jeszcze trupy.
Ból kroczy na zranionych stopach.
Złamane serce jest metronomem.
A ona wciąż cicho nuci.
Patrząc przez zamglone szyby,
Nie ruszając się przez wieczność i dzień.
Wtedy światło wita jej twarz,
Omiatając kurz z jej złamanego umysłu.
Oczy mówią to, czego głos nie potrafi.
Czy to tutaj się kończy?
Tu nasze ścieżki muszą się rozdzielić.
Jestem tylko bezradnym widzem.
A ja wciąż pytam "boga",
By zagłuszyć wołania przewoźnika.
Tekst piosenki:
I stand, lost in shadows of,
Years of lament etched into four walls.
Like a whisper,
A feverish dream.
Where only echoes respond,
I keep asking - how long?
This caravan follows a hearse,
Leaving the Room where she died.
Dying begins at birth.
To suffer is the way of our kind.
Let lies sit like baskets of,
Flowers in bloom,
Colours bright and false.
She will dance on Hyperion's field.
Where I'm still wondering why,
She hit her head on the sky?
To be alive is only to acknowledge time as it is.
Do you remember the feeling of being alive with lightning in your mind?
Sinners and saints join the broken and brave in this memory plane.
We're all the same.
Cold are your nights.
Hours will pass as you strangle time.
Dead are your eyes.
Nevertheless all the corpses still waltz by your side.
Pain walks on broken feet.
A broken heart keeps the beat.
Still she hums softly.
Looking through cloudy window panes,
Without moving for ever and a day.
Then the light comes to greet her face,
And brush the dust from her broken brain.
Eyes say what the voice cannot.
Is this where it ends?
Here, our paths must part.
Just a helpless spectator, am I.
And I keep questioning “god”,
To drown out the ferryman's calls.