tekstowo.pl

Budka Suflera - Jolka, Jolka pamiętasz...

Tłumaczenie:


Jolka, Jolka, do you remember that summer of dreams,
When you used to write: “I feel so bad
Come to me even if it's right now, do something with me,
Don’t leave me here alone, oh no."

Still begging for petrol, I raced through the night,
The engine groaned with the last of its strength,
To be in you again, to laugh and to swear,
Everything was so simple during those days.

A child slept behind the wall, watchful as a bird,
May God sweeten his dreams!
You told me that never, never before
Have your tears been as sweet as blood.

In the morning I emigrated away from your arms,
The day drove me out, at night I returned once again.
The eclipse of the sun was destined for us,
The next one will happen, maybe in a hundred years.

The nuns walked along the beach, and the sun going down,
It kept falling, unable to fall.
Your husband out in the world saved up every pound,
For a Toyota, so beautiful, it's sad.

Your husband loved order and a full glass,
He once had a fiancée like a dream,
She betrayed him with a bus full of Arabs,
He was never himself again, oh no.

In the morning I emigrated away from your arms,
The day drove me out, at night I returned once again.
The eclipse of the sun was destined for us,
The next one will happen, maybe in a hundred years.

We lived in a big bathtub and so rarely
We crawled out onto the dry land,
The Fairy Booze Godmother danced within us,
Shooting gallery* was two steps away.

I still don't know why it started like that,
Why it faded - no one knows either,
There are still many around me, I don't wake up alone,
But nothing is simple these days.


*zależnie od interpretacji, w znaczeniu jako miejsce zakupu nielegalnego alkoholu: "shooting gallery", w znaczeniu jako finisz: "the finish line".

Tekst piosenki:


Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snu,
Gdy pisałaś: "tak mi źle,
Urwij się choćby zaraz, coś ze mną zrób,
Nie zostawiaj tu samej, o nie".

Żebrząc wciąż o benzynę, gnałem przez noc,
Silnik rzęził ostatkiem sił,
Aby być znowu w Tobie, śmiać się i kląć,
Wszystko było tak proste w te dni.

Dziecko spało za ścianą, czujne jak ptak,
Niechaj Bóg wyprostuje mu sny!
Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak
słodkie były, jak krew Twoje łzy

Emigrowałem z objęć Twych nad ranem,
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem,
Dane nam było, słońca zaćmienie,
Następne będzie, może za sto lat.

Plażą szły zakonnice, a słońce w dół,
Wciąż spadało nie mogąc spaść,
Mąż tam w świecie za funtem, odkładał funt,
Na Toyotę przepiękną, aż strach.

Mąż Twój wielbił porządek i pełne szkło,
Narzeczoną miał kiedyś, jak sen,
Z autobusem Arabów* zdradziła go,
Nigdy nie był już sobą, o nie

Emigrowałem z ramion Twych nad ranem,
Dzień mnie wyganiał, nocą znów wracałem,
Dane nam było, słońca zaćmienie,
Następne będzie, może za sto lat.

W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak,
Wypełzaliśmy na suchy ląd,
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas,
Meta była o dwa kroki stąd.

Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak,
Czemu zgasło też nie wie nikt,
Są wciąż różne koło mnie, nie budzę się sam,
Ale nic nie jest proste w te dni.


* Zmieniłem z "autobusem Marabu" na "autobusem Arabów" ponieważ tak jest na oficjalnej stronie Budki Suflera:
http://www.budkasuflera.pl/tekst,jolka-jolka-pamietasz.html
Ale postaram się skontaktować z Panem Dudkiewiczem i dopytać u źródła :)
Zostawiam ten przypis:
"Marab" to była nazwa firmy przewozowej, która w latach 80 organizowała wyjazdy autokarowe do Europy Zachodniej!