Tekst piosenki: Włodzimierz Wysocki - Антисемит
Зачем мне считаться шпаной и бандитом?
Не лучше ль податься мне в антисемиты?
На их стороне хоть и нету законов, -
поддержка и энтузиазм миллионов.
Решил я - и значит, кому-то быть битым!..
Но надо ж узнать, кто такие семиты.
А вдруг это очень приличные люди,
а вдруг из-за них мне чего-нибудь будет?
Но друг и учитель, алкаш в бакалее,
сказал, что семиты - простые евреи.
Да это ж такое везение, братцы!
Теперь я спокоен, чего мне бояться!
Я долго крепился: ведь благоговейно
всегда относился к Альберту Эйнштейну.
Народ мне простит, но спрошу я невольно,
куда отнести мне Абрама Линкольна?..
Средь них - пострадавший от Сталина Каплер,
средь них - уважаемый мной Чарли Чаплин,
мой друг Рабинович и жертвы фашизма,
и даже - основоположник марксизма...
Но тот же алкаш мне сказал после дельца,
что пьют они кровь христианских младенцев;
и как-то в пивной мне ребята сказали,
что очень давно они бога распяли.
Им кровушки надо - они, по запарке,
замучили, гады, слона в зоопарке!
Украли, я знаю, они у народа
весь хлеб урожая минувшего года.
По Курской, Казанской железной дороге
построили дачи, живут там, как боги!
На всё я готов - на разбой и насилье,
и бью я жидов, и спасаю Россию!
Sprawdź interpretację na Wersuj.pl
Dodaj adnotację do tego tekstu »
Historia edycji tekstu
Dlaczego mam żulem być, albo bandytą -
Nie lepiej już zostać mi antysemitą?
Chociaż po ich stronie brak prawnych kanonów,
Jest wsparcie i entuzjazm milionów
Podjąłem decyzję, więc mają być bici.
Lecz trzeba ustalić, kim są ci Semici?
A może porządni to obywatele
I będę miał kłopot, gdy kijem ich zdzielę.
Lecz druh od kieliszka, rzekł "Tak mi się widzi,
Że twoi Semici to zwykli są Żydzi".
I cóż to za szczęście, że jasna jest sprawa,
Już jestem spokojny, kogo się obawiać.
Lecz pomimo tego, długo się wahałem...
Alberta Einsteina zawsze szanowałem.
Wybaczcie, niech będzie zapytać mi wolno,
Czy cenić mam wciąż Abrahama Lincolna?
Wśród nich był gnębiony przez Stalina Kapler,
Wśród nich - szanowany przez nas Charlie Chaplin,
Mój druh Rabinowicz, ofiary faszyzmu,
A nawet i jeden z klasyków marksizmu.
I ten sam kolega rzekł mi przy bufecie
Że krew piją oni chrześcijańskich dzieci,
I kumple w piwiarni też kiedyś mówili,
Że oni nam Boga do krzyża przybili.
Im wciąż krwi potrzeba, szukają jej wkoło,
Zamęczyli, gady, nawet słonia w ZOO.
I wiem, że rozkradli oni w naszym kraju
Plon cały z zeszłorocznego urodzaju.
Przy Riazańskiej drodze lub gdzieś w Izmajłowie
W swoich pięknych daczach żyją jak bogowie..
Rabunek i przemoc w pełni akceptuję,
I biję ja Żydów i Rosję ratuję.