tekstowo.pl

Fizer SLV - Łatwo Spierdolić,Trudno Naprawić

Tekst piosenki:


Łatwo spierdolić,
Trudno naprawić.
Masz tak czasem.
Ja mam tak cały czas.
Właśnie tak,właśnie tak.

Zdarza mi się napić,oj zdarza i to często,
I przez to,nie mogę jeszcze długo się pozbierać,
Stan w rozsypce,wykałaczki na panelach,
Forma upadła,jest melanż,melanż,melanż.
Kobieta aż kurwa,nadużyte zaufanie,
Znowu okłamałem,czy inaczej nie potrafię,
Stare nawyki,z wypadów na wioski,
Pełno małolatek,co z kurewstwa nie wyrosły.
Ale wobec ziomków,lojalność to podstawa,
Ciepły kont u brata,wagę,ciepła strawa,
Co raz lepiej się układa,pozdro dla Bociana,
Od niszczyciela struktur,raz jest gówno,a raz bajka.
O słowo za dużo,albo nie ta mańka,
Od wybryków po pijaków,ziomuś ląduje na sankach,
Łatwo mówić bratu,opanuj emocje,
A sam jak wielka wieża,najgłośniej pierdolniesz.

Ref.2x
Łatwo spierdolić,długo budowany sukces,
Przyjaźnie się rozpadają,tylko te sztuczne,
W skrajności popadają,nawet najsilniejsi,
W poukładanym planie,wprowadzają mętlik.
Trudno naprawić,jak komuś się stała krzywda,
Nie łatwo skleić woskiem,połamane skrzydła,
Nie szybko odbudujesz,to co rozwaliłeś,
Narobiony smród,ciągnie się przez całe życie.

Jak inżynier budowy,chce stawiać nowe bloki,
Ale co to warte,jak zburzyłem całe wioski,
Popaliłem mosty,swoją walką ze światem,
Uparty jak osioł,i zaczepny charakter.
"To kurwa cały Paweł",masz rację bracie,
Ale zobacz ziomeczku,jakoś leci tu na farcie,
Mówiłem raz za razem,że żyje jak w filmie,
A że jestem kinomanem,różne gatunki ma życie.
Przepychałem się ze zmorą,kiedyś w przedpokoju,
Miałem kurwa już zwidy,od alkoholu i jointów,
Nie wyparzona morda,czasem ludzi obraża,
Nauczyłem się zamykać,oraz mówić przepraszam.
Popełniamy błędy,nawet człowiek rozumny,
Wiesz o co chodzi mordo,też tuliłem się do kurwy,
Trzeba wyczuć moment,w którym można zawrócić,
Zasznuruj buty,wyjdź,olej wszystkie te smuty.

Ref.2x
Łatwo spierdolić,długo budowany sukces,
Przyjaźnie się rozpadają,tylko te sztuczne,
W skrajności popadają,nawet najsilniejsi,
W poukładanym planie,wprowadzają mętlik.
Trudno naprawić,jak komuś się stała krzywda,
Nie łatwo skleić woskiem,połamane skrzydła,
Nie szybko odbudujesz,to co rozwaliłeś,
Narobiony smród,ciągnie się przez całe życie.

Za błędy trzeba płacić,nic na to nie poradzisz,
Z resztą mordo,co ja będę ci tłumaczył,
Wszystko się ułoży,zobaczysz ziomal,
Z czasem,bida musi pofolgować.
Kobieta zbastować,z chorymi pretensjami,
Wiem,nie należę do grzecznej brygady,
Ma prawo się obawiać,gdy lecimy w balet,
Siadamy do butelek,przecież nie do malowanek.
Trzymam klasę,nie robię bardachy,
Później oczy świecą,jak te małe latarki,
A po co mi kurwa,te molarniaki,
Zachowaj się ziomuś,a w oczach nie stracisz.
Nigdy prze nigdy,dla braci chujozą,
Chodź trafią się tacy,co nas wszystkich przewiozą,
Dla nich nie działa,zakład naprawczy,
Źle wam kurwy było,to bijcie teraz strzały.

Ref.2x
Łatwo spierdolić,długo budowany sukces,
Przyjaźnie się rozpadają,tylko te sztuczne,
W skrajności popadają,nawet najsilniejsi,
W poukładanym planie,wprowadzają mętlik.
Trudno naprawić,jak komuś się stała krzywda,
Nie łatwo skleić woskiem,połamane skrzydła,
Nie szybko odbudujesz,to co rozwaliłeś,
Narobiony smród,ciągnie się przez całe życie.